Nie jesteś za dużo — jesteś wreszcie sobą

„Nie jesteś za dużo — jesteś wreszcie sobą.”
To zdanie trafia prosto w serce wielu kobiet. Bo ile razy w życiu usłyszałaś — wprost albo między słowami — że jesteś „za bardzo”?
Za wrażliwa.
Za emocjonalna.
Za wymagająca.
Za cicha albo za głośna.
Za ambitna albo za zmęczona.
Z czasem zaczynasz wierzyć, że faktycznie jesteś „za dużo”. Że powinnaś się zmniejszyć, wyciszyć, dopasować. Że wtedy będziesz bardziej kochana, bardziej akceptowana, bardziej „wygodna”.
Ale prawda jest inna.
Nie jesteś za dużo.
Po prostu przestajesz mieścić się w rolach, które nie były Twoje.
Skąd bierze się poczucie, że jesteś „za dużo”?
To uczucie nie pojawia się nagle. Ono buduje się latami.
Najczęściej zaczyna się w dzieciństwie.
Może słyszałaś:
- „Nie przesadzaj.”
- „Inne dzieci tak nie mają.”
- „Znowu płaczesz?”
- „Bądź grzeczna.”
Uczysz się wtedy, że emocje są problemem. Że potrzeby są ciężarem. Że najlepiej być łatwą do kochania — czyli cichą, dopasowaną, niewymagającą.
Z wiekiem to się pogłębia.
W relacjach:
- boisz się mówić, co czujesz
- tłumisz złość
- zgadzasz się na za dużo
- przepraszasz za swoje granice
I wtedy rodzi się myśl:
„Może faktycznie jestem za trudna…”
Problem nie jest w Tobie — tylko w przestrzeni, w której jesteś
Kiedy kobieta zaczyna być sobą, nagle słyszy:
- „Zmieniłaś się.”
- „Kiedyś byłaś milsza.”
- „Przesadzasz.”
- „Robisz problem.”
Ale prawda jest taka:
Nie zmieniłaś się na gorsze.
Zmieniłaś się na prawdziwe.
To otoczenie było przyzwyczajone do Twojego milczenia, zgadzania się, ratowania wszystkich.
Twoje „nie” brzmi dla nich jak bunt.
Twoje granice — jak atak.
Twoja prawda — jak przesada.
Dlatego czujesz się „za dużo”.
Moment, w którym zaczynasz być sobą
Przychodzi taki moment w życiu kobiety, kiedy coś pęka.
Nie zawsze spektakularnie.
Czasem cicho.
Zmęczenie.
Wypalenie.
Poczucie, że już nie masz siły udawać.
Zaczynasz zadawać sobie pytania:
- Dlaczego zawsze ja się dostosowuję?
- Dlaczego moje potrzeby są ostatnie?
- Dlaczego boję się być sobą?
I wtedy zaczyna się powrót.
Nie do „lepszej wersji siebie”.
Do prawdziwej.
Bycie sobą nie oznacza bycia idealną
To ważne.
Kiedy kobieta przestaje się zmniejszać, boi się, że stanie się egoistyczna, zimna, obojętna.
Ale bycie sobą to nie brak empatii.
To równowaga między:
- dawaniem a braniem
- słuchaniem innych a słuchaniem siebie
- miłością do innych a miłością do siebie
Pewna siebie kobieta nie rani — ale też nie pozwala ranić siebie.
Dlaczego boisz się, że jesteś „za dużo”?
Bo bycie sobą wiąże się z ryzykiem.
Możesz:
- nie zostać zrozumiana
- nie zostać wybrana
- nie zostać zaakceptowana
Ale zadaj sobie pytanie:
Czy chcesz być kochana za to, kim jesteś…
czy za to, jak dobrze potrafisz się dopasować?
Bo udawanie daje akceptację.
Ale zabiera spokój.
Cena dopasowania jest zawsze zbyt wysoka
Kiedy przez lata próbujesz być „mniej”:
- mniej mówisz
- mniej czujesz
- mniej chcesz
- mniej marzysz
Aż w końcu czujesz, że jest Cię w Twoim życiu coraz mniej.
To jest moment, w którym kobieta mówi:
„Już nie chcę być wygodna. Chcę być prawdziwa.”
Rozwiązanie — jak wrócić do siebie
Powrót do siebie nie dzieje się w jeden dzień.
Ale zaczyna się od decyzji.
1️⃣ Przestań przepraszać za emocje
Masz prawo czuć. Wszystko.
2️⃣ Zauważ swoje potrzeby
Nie są fanaberią. Są informacją.
3️⃣ Stawiaj małe granice
Nie musisz od razu zmieniać wszystkiego.
4️⃣ Wybieraj przestrzenie, gdzie możesz być sobą
Bo nie każda relacja jest miejscem na Twoją prawdę.
Kiedy przestajesz być „za dużo”
Paradoks polega na tym, że kiedy jesteś sobą:
- jedni odejdą
- inni się zdziwią
- niektórzy Cię nie zrozumieją
Ale pojawią się też ludzie, przy których:
- nie musisz się tłumaczyć
- nie musisz się zmniejszać
- nie musisz udawać
I wtedy po raz pierwszy czujesz spokój.
Zakończenie
Nie jesteś za dużo.
Jesteś:
- bardziej świadoma
- bardziej prawdziwa
- bardziej obecna w swoim życiu
I choć bycie sobą wymaga odwagi, to tylko tam czeka prawdziwa wolność.
Bo kobieta, która przestaje się zmniejszać, nie staje się trudna.
Staje się wolna.
